Śladami Drakuli.

Malownicze uliczki Sighişoary. Wokół kolorowe kamienice, gwar turystów, średniowieczne zabytki… sielanka. Dostrzegam pomnik. Zbliżam się do niego. Tę twarz już gdzieś widziałam! Podchodzę do popiersia i spoglądam na podpis. Własnym oczom nie wierzę! Jednak to on – Vlad Tepes. Jedna myśl nie daje mi spokoju… jaki jest sens stawiania w centrum miasta pomnika facetowi, który zamordował tysiące osób? Burzę myśli przerywa rozmowa turystów kręcących się obok. Odchodzę kawałek, a oni z uśmiechem na twarzach robią sobie zdjęcia z Palownikiem. Ciekawe, czy gdyby spotkali go w XV w. też z taką śmiałością patrzyliby mu w oczy! Postanawiam dowiedzieć się czegoś więcej.

http://ro.wikipedia.org/wiki/Fi%C8%99ier:Vlad_Tepes_002.jpg

Sighişoara, rok 1431. Początek mroźnej zimy.

Na parterze1 kamienicy (obecnie przy Str Cositorarilor 52) na świat przychodzi drugi syn przyszłego hospodara wołoskiego Vlada Dracul’a3, Vlad, któremu później nadano przydomek Tepes. Wtedy nikt jeszcze nikt nie mógł przypuszczać, jak potoczą się jego losy…

Gdy miał 11 lat wraz z ojcem i bratem- Radu trafił do niewoli tureckiej. Murad II postanowił uwolnićVlada II, ale chłopców zatrzymał jako zakładników gwarantujących lojalność ojca. Młody Vlad przebywał głównie na dworze w Adrianopolu, ale przez pewien czas uczył się w szkole janczarów w Egregoz. Bez wątpienia w niewoli wielokrotnie doznawał przemocy. Nieustanie miał ją przed oczyma. Powszedniała mu, aż wreszcie wrosła w niego, stając się nieodłączną częścią jego kontaktów z drugim człowiekiem.

Tymczasem Dracul odzyskał tron wołoski (1443 r). Władzą nie cieszył się jednak zbyt długo. Po trzech latach zginął pod Balteni wraz ze swoim pierworodnym, Mirczą. Wówczas sułtan postanowił osadzić Vlada na tronie. Węgrzy, którzy również ostrzyli zęby na Nizinę Wołoską, ruszyli do ataku. Vlad nie miał szans na zwycięstwo. Schronił się na dworze swego wuja Bogdana II. Choć już w 1451 r.4, musiał zbiec do Siedmiogrodu, pobyt w Mołdawii zaowocował wieloletnią przyjaźnią ze Stefanem5.

Poglądy Hunyadyego zmieniły się diametralnie, gdy wspierany przez niego Władysław II Dan zaczął prowadzić politykę proturecką. Po pokonaniu Turków pod Belgradem Węgrzy zwrócili wołoski tron Vladowi6. Ten postanowił wykorzystać swoją pozycję by zemścić się na bojarach, którzy winni byli śmierci jego ojca i brata. Zemsta była okrutna! Przed Wielkanocą 1457 r. zaprosił winnych wraz z rodzinami do swej twierdzy na posiłek. Goście nie spodziewali się, że część z nich od razu zostanie wbita na pal, a pozostali będą musieli bez odpoczynku przejść około 100 km. Ci którym udało się przeżyć morderczą wędrówkę z Târgovişte7 do Poienari zmuszeni zostali do pracy przy budowie zamku dla Vlada.8

Kolejnym posunięciem Vlada po dojściu do władzy było wsparcie Stefana, starającego się o odzyskanie tronu Mołdawii. Tepes umocnił swą pozycję na tyle, że przestał płacić haracz Turcji. Udało mu się przewidzieć podstępny zamach i pobić osmańską armię. Mimo zajęcia miast na pograniczu, rumuński władca nie miał szans na wygraną z powodu ogromnej przewagi liczebnej wojska Mahmeda II. Układ zmieniał się na jego niekorzyść, aż wojsko stanęło przed jego siedzibą, Târgovişte. Oczom żołnierzy ukazał się przerażający „las pali”. Legenda mówi o 20 tysiącach ludzi nabitych na pale. Nic dziwnego, że sułtan zarządził odwrót. Jak można wojować z człowiekiem, który jest zdolny do takich rzeczy?

Wojna trwała jednak dalej, a Vlad w 1462r. znalazł się w węgierskiej niewoli. Był więziony przez 14 lat w zamku w Budzie i w Wyszechradzie. Po tym czasie Maciej Korwin, planujący ruszyć na Turków, za namową Stefana Wielkiego, postanowił przywrócić mu tron. Liczył, że Vlad wesprze go w czasie wojny. Z pomocą wojsk mołdawskich i węgierskich Vlad uderzył na Basaraba III Starego i pozbawił go wołoskiego tronu. Zwolennicy Basaraba nie dali jednak za wygraną. Zabili Vlada rok później w czasie zasadzki przygotowanej nieopodal Bukaresztu.

Czy Vlad był tak okrutny, jak głoszą legendy?

Pierwsze wzmianki o krwawych dokonaniach Palownika pochodzą z kroniki Tomasza Ebendrofera (1463 r.) Mimo to dużo większą rolę w budowaniu wizerunku bezwzględnego hospodara odegrała anonimowa Historia wojewody Dracola i O tyranie zwanym Draculem, wojewodzie wołoskim Michała Beheima. Nikogo chyba nie dziwi, że siedmiogrodzcy Sasi starali się przedstawić swojego wroga w jak najgorszym świetle. Oczywiście opowieści te nie były całkowicie wyssane z palca. Nie ulega wątpliwości, że Vlad niezwykle surowo rozprawiał się z przeciwnikami. Politykę terroru prowadził również wobec własnych poddanych. Bezwzględnie karał nawet za niewielkie przewinienia. Ubogich i kalekich kazał palić w przekonaniu, że nie wyrządza im krzywdy bo i tak nie są szczęśliwi. Na pale nabijał wszystkich niezależnie od płci i wieku. Wołoszczyzna stała się, z punktu widzenia podróżnych, miejscem niezwykle bezpiecznym. Nikt nie ważył się kraść, ani napadać. Jednak nieznajomość miejscowych zwyczajów była bardzo groźna. Posłom ubranym w berety zgodnie z modą obowiązująca we Włoszech kazał przybić je do głów gwoździami. Generalnie wyprawa na Wołoszczyznę w charakterze legata wiązała się z ogromnym zagrożeniem. Dzięki wynalazkowi druku pamflety poświęcone brutalnemu władcy stawały się coraz bardziej popularne. Któż nie miałby ochoty przeczytać lekkiej i przyjemnej lekturki o tyranie wysysającym krew? Niewymagająca rzesza czytelników była zafascynowana opowieścią. W Rosji car sprytnie wykorzystywał opowieści tego typu, by przypomnieć krnąbrnym bojarom, co spotkało ich przodków w wyniku nieposłuszeństwa.

Dziś o tym pamiętają niemal wszyscy. Mało kto utożsamia Drakulę z obrońcą chrześcijańskiej Europy przed osmańskim najeźdźcą. Mało kto bo postać historyczna złączyła się tak ściśle z fikcyjnym wampirem Stokera, że trudno oddzielić kłamstwo od prawdy. Vladowi nie można odmówić tego, że był potężny. Chyba mogę nawet powiedzieć, że był szanowanyZresztą, czy to takie dziwne, że w momencie, gdy wszędzie dookoła toczą się wojny, władca chce umocnić swoją pozycję? Jak zrobić to najłatwiej i najszybciej? Oczywiście za pomocą żelaznej ręki! Przypuszczam, że wielu władców w tamtych czasach zachowywało się podobnie. Ale pan wołoski nie był takim całkiem zwyczajnym władcą. Był wodzem stojącym na przedmurzu chrześcijańskiej Europy! Od dziecka wpajano mu, że walka z najeźdźcą wiozącym sztandar islamu jest słuszna. To na jego barkach spoczęła kwestia obrony wiary! To on nie szczędził ofiary ze swoich obywateli, żeby tylko nie dopuścić do inwazji ze strony Imperium Osmańskiego. I co? Myślę, że nam nawet teraz łatwo sobie wyobrazić pobudki, jakimi kierował się Tepes… choć nie tak łatwo pozbyć się wrośniętego w kulturę współczesną obrazu Drakuli.

Rumuni zrehabilitowali Vlada. Traktują go jak bohatera narodowego; stawiają pomniki, umieszczają na znaczkach pocztowych. Jego wizerunek jest dużo popularniejszy, niż groteskowy obraz wampira mieszkającego w transylwańskim zamku. Jest jedno „ale”. Większość ludzi przyjeżdżających do Rumunii, odwiedza zamek w Bran. Jest one reklamowany jako siedziba Palownika. Natomiast Vlad wojując z braszowskimi kupcami co prawda zdobył warownię, ale nie ma dowodów, że zatrzymał się tu na dłużej! To oczywiście nie przeszkadza miejscowym w umieszczaniu wizerunku hospodara na wszystkim na czym tylko się da. Jest Vlad na koszulkach, na kubeczkach, są też wampirze zęby i wszechobecne nietoperze. Krew leje się strumieniami, a dziewice nadstawiają swe długie, białe szyje. Stopień komercjalizacji tego miejsca jest skrajny! Turystów jest mnóstwo, a tłok zabija całą przyjemność zwiedzania. Co gorsza wszyscy robią sobie zdjęcia dosłownie wszędzie: koło zbroi rycerza, koło wejścia na tajne schody, koło tabliczki z informacją. Wszędzie! Niemniej jednak pod względem architektoniczny brański zamek jest ciekawy.

Posiada kilka baszt, niewielki dziedziniec wewnętrzny i studnię o głębokości 57m. W XV w. rozbudował go Jan Hunyady, który dostrzegł wagę warowni strzegącej przełęczy na szlaku Siedmiogród – Wołoszczyzna. Później twierdzą władali braszowscy Sasi. W XVII w. budowla częściowo spłonęła. W czasie odbudowy wzbogacono ją o typowo polską attykę w formie jaskółczego ogona :) W 1920r. zamek podarowano rodzinie królewskiej. Królowa Maria nakazała przebudowę i unowocześnienie wnętrza. 27 lat później. zamek przejęli komuniści. W 2006r. rząd zwrócił go w ręce prawowitego spadkobiercy, Dominika Habsburga. Państwo zastrzegło sobie jednak prawo pierwokupu. Gdy arcyksiąże zaproponował sprzedaż za 80 mln dolarów w parlamencie zawrzało. Nie było szans na zebranie tak wielkiej sumy. Obecnie władze wynajmują zamek, ale wciąż jest on wystawiony na sprzedaż.

Warownię można zwiedzać. Bilet kosztuje 10/25lei. Nie pobiera się dodatkowej opłaty za fotografowanie, ale z filmowanie trzeba zapłacić dodatkowo 20 lei. Warto zatrzymać się na chwilę również przy chatach zbudowanych u podnóża zamku :)

1. Piętra kamienicy dobudowano w XVIIw.

2. Dziś żółta kamienica, nazwana Casa Dracula jest jednym z najstarszych budynków w mieście. W jej wnętrzach mieści się znana restauracja.

3. Przydomek Dracul pochodził od łacińskiego słowa smok – draco. Vlad II używał go gdyż był członkiem Zakonu Smoka powołanego do życia przez króla Węgier Zygmunta Luksemburczyka w celu ochrony chrześcijańskiej Europu przed Imperium Osmańskim. Jednak po dodaniu rumuńskiej końcówki – ul, otrzymujemy słowo dracul, oznaczające diabła. Drăculea – syn Dracul’a.

4. W październiku 1451 r. Bogdan II zginął w skrytobójczym zamachu przygotowanym przez swojego brata, Piotra Arona.

5.  Stefanem III Wielkim, hospodarem mołdawskim w latach 1457-1504.

6. Vlad Palownik władał na Wołoszczyźnie a nie w Transylwanii, jak głosi legenda stworzona przez Brama Stokera!

7.  W Târgovişte można zwiedzać rozległy dwór książęcy. Na jego terenie znajduje się wieża obserwacyjna, Turnul Chindiei. Ciekawa konstrukja o kwadratowej podstawie i okrągłym przekroju była częścią zamku należącego do Palownika. Obecnie można tam oglądać wystawę poświęconą władcy.

8. Badania archeologiczne wykazały, że w pierwszej połowie XIV w. na wzgórzu wzniesiono z kamienia niewielką kwadratową wieżę. Z czasem dobudowano kolejne obwarowania i pomieszczenia. Vlad III dostrzegł potencjał niezwykle trudnej do zdobycia twierdzy i po pracach nad jej umocnieniem, uczynił ją jedną ze swoich głównych fortec. Zamek użytkowano jeszcze wiele lat po śmierci Palownika, ale później popadł w ruinę. Na początku XX w. część twierdzy zawaliła się. Obecnie ruiny udostępnione są dla zwiedzających. Aby dotrzeć do nich trzeba pokonać 1480 schodów prowadzących przez las.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s