Czerowne Wierchy

Trudność trasy: 2/5 (Nie ma odcinków wymagających technicznie. Jedynym problemem może być  strome, śliskie podejście w początkowej części trasy.)

Czas przejścia: ok. 8,5h No dobra. Mniej, ale tyle mniej więcej wychodzi z mapy :)

Słowem wstępu:

Czerwone Wierchy to masyw w Tatrach Zachodnich. Swoją nazwę zawdzięcza sit skucinie, która mniej więcej od połowy lata przyjmuje czerwoną barwę.  Szczyty są na tyle łatwo dostępne, że  niegdyś prowadzono na nich wypas owiec. Niebezpieczne robią się wtedy, gdy przykryje je mgła. Wtedy bardzo łatwo zgubić drogę i zejść nad urwisko. W razie zabłądzenia trzeba wracać tą samą drogą, którą się przyszło. Nie skracajmy sobie drogi schodzą ze szlaku. To naprawdę nie jest dobry plan. Potrzebujecie argumentów? Cóż, sięgnijcie po kroniki TOPRu. Miny Wam zrzedną.

Etap I: 3h

Wycieczkę zaczynami w Kirach. Po około kwadransie wędrowania  Wyżnią Kirą Miętusią wDolinie Kościeliskiej  (szlak zielony) odbijamy  w lewo (szlak czarny i czerwony). Chwilę maszerujemy Ścieżką nad Reglami, by później zgodnie z czerwonym szlakiem przekroczyć mostek na Miętusim Potoku. Skręcamy w lewo. Jest stromo i ślisko. Drzemy ostro pod górę zboczem Adamicy. Wreszcie postanawiamy odpocząć. Przysiadamy na powalonych drzewach, a tu wyprzedza nas pewna dziarska babeczka. Choć wstydu nie ma bo to Justyna Kowalczyk :)

Po pokonaniu mozolnego odcinka szlak robi się łagodniejszy. Jesteśmy na Polanie Upłaz.  Widoki są całkiem sympatyczne: Kominiarski Wierch, Stoły i Kościeliskie Kopki.  Znowu wchodzimy w las. To niewątpliwie nie jest najfajniejsza część trasy.  Z trudem trawersujemy zbocze Upłaziańskiej Kopki. Las się kończy. Z prawej strony obchodzimy Piec. Za Równią nad Piecem skręcamy w lewo. Wokoło gdzieniegdzie rośnie kosówka. Jesteśmy na zboczu Gładkiego Upłaziańskiego. W dole znajduje się kocioł Małej Świstówki, zaś u góry  niewielkie źródełka.  Wędrując siodłem Przełączki przy Kopie możemy zachwycać się górami i dzięki zmiennej aurze niesamowitymi chmurami. Dochodzimy do Chudej Turni (1885m n.p.m.). Jest to samotna turnia dolomitowo -wapienna, która wyraźnie odcina się od porośniętej trawą okolicy. Nie sposób jej nie zauważyć.

Polana Upłaz (fot. A. Olchawska).

Etap II:45′

Później szlak schodzi do wysokości 1853m, gdzie znajduje się Chuda Przełączka. Na niej dosyć często można spotkać kozice :) Zielony szlak prowadzi stąd na Ornak. My jednak posuwamy się wzdłuż szlaku o podwójnym znakowaniu: czerwonym i zielonym. Posuwamy się do góry grzbietem Twardego Upłazu. Po prawej stronie dostrzec możemy   szczyty Tatr Zachodnich oraz kotły Zadniego i Przedniego Kamiennego. Z lewej strony rozciąga się w dole Dolinka Mułowa. Po  osiągnięciu Twardej Kopy szlak zaczyna schodzić nieco w dół, by poprowadzić do podejścia na  szczyt Ciemniaka (2096m). Górę tę niegdyś nazywano Czerwonym Wierchem Upłaziańskim.  Po lewej stronie mamy Kozi Grzbiet i Krzesanicę. Ta ostatnia sprawia wrażenie dość niedostępnej, ale to właśnie na nią planujemy się zaraz wdrapać. Po prawej stronie widzimy Upłaziańską Kopę, Wysoki Grzbiet i Tomanowe Rzędy.

Widok z Ciemniaka na Krzesanicę(fot. A. Olchawska).

Etap III: 55′

Dalej trzymamy się czerwonego szlaku. Ruszamy ku Mułowej Przełęczy (2067m), a dalej znów pod górę na Krzesanicę (2122m). Krzesanica jest najwyższym szczytem Czerwonych wierchów. Jej nazwa pochodzi od ukształtowania północnej ściany, która wygląda jak skrzesana (na powyższym zdjęciu widać ją po prawej stronie).

Z Krzesanicy schodzimy do Litworowej Przełęczy (2037m). W dole po lewej stronie rozciąga się Dolina Litworowa z licznymi wapiennymi skałami, skrywającymi całkiem sporo jaskiń, a po prawej Tomanowa Dolina Liptowska. Kawałek dalej spotykamy kilka kozic. Frajda rośnie :) Delektując się pejzażem wychodzimy na Małołączniak (2096m). Przed nami otwiera się piękna panorama Tatr Wysokich. Niebieski szlak prowadzi stąd przez Czerwony Grzbiet, Kobylarz i Halę Miętusią aż do okolic Krzeptówek (ok 3h). My jednak dalej trzymamy się szlaku czerwonego.

Kozica (fot. A. Olchawska).

Etap IV: 30′

Schodzimy do Małołąckiej Przełęczy (1924m).  W dole w Dolinie Małej Łąki znajduje się wiele jaskiń. Nam jednak nie dane jest tam zejść. Stromymi, kamiennymi stopniami wchodzimy na Kondracką Kopę (2004m). To ostanie podejście na dzisiejszej wycieczce. Znów jest na co popatrzeć i to z każdej strony :)

Etap V: 20′

Pora wracać. Schodzimy czerwonym szlakiem do Przełęczy pod Kopą Kondracką.

Widok z Kopy Kondrackiej na Przełęcz pod Kopą Kondracką i Tatry Wysokie (fot. A. Olchawska).

Etap VI:  3h

Z przełęczy schodzimy zielonym szlakiem. W oddali widzimy schronisko na Hali Kondratowej.  Szlak początkowo prowadzi zakosami po zboczu. Po chwili pojawia się kosodrzewina. Gdy z niej wyjdziemy, ścieżka prowadzi nas prościutko po Hali Kondratowej. Koło schroniska jesteśmy po około godzinie marszu. Kawałek za schroniskiem wchodzimy w las.  Po około pół godzinie docieramy do rozwidlenia drogi. Skręcając w lewo dojdziemy do Hotelu Kalatówki, a w prawo po prostu ominiemy to „schronisko”. Nie ważne którą z dróg wybierzemy bo chwilę później się one łączą. Wędrując jeszcze przez 25 minut wychodzimy w Kuźnicach.

Dokładniejszy opis przejścia z Kuźnic do Hali Kondratowej znajdziecie na stronie: https://wyprawownik.wordpress.com/2012/10/20/giewont-gora-symbol/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s