Dolina Kościeliska

Planowany czas przejścia: 1,5h + czas na dodatkowe atrakcje (a jest ich całkiem sporo!)

Trudność trasy: 1/5 czyli po prostu zasuwamy deptakiem :) Jeśli jednak jesteście żądni przygód, Dolina Kościeliska gwarantuje niezapomniane doznania, a trudność przejść podniesie się nawet do 5/5! Jeżeli wybieracie drugi wariant, weźcie koniecznie latarkę z zapasem baterii i  odzież na zmianę (optymalna będzie nieprzemakalna i taka, której nie szkoda Wam będzie styrać, umaziać i potargać). Zimą nie zapomnijcie o rakach. I najważniejsze: nie idźcie sami!

Dolina Kościeliska (fot. A. Olchawska).

Walery Elijasz nazywa Dolinę Kościeliską najbardziej romantycznym zakątkiem w całych Tatrach, najpyszniejszą perłą tych gór. Trudno się z nim nie zgodzić!

Mnie jednak daleko do romantyzmu i skupię się na faktach :) Dolina Kościeliska znajduje się w Tatrach Zachodnich. Ma długość około 8km i powierzchnię 34km2.  Wprawne oko wnikliwego turysty dopatrzy się  w niej dwóch odmiennych krajobrazów. Dzieje się tak za sprawą odmiennej budowy geologicznej dolnej i górnej jej części:

  • część dolna – jest relatywnie wąska, stanowi przecięcie skał osadowych. Sporo w niej jaskiń, bram skalnych. To tutaj znajduje się Lodowe Źródło czyli obfite wywietrzysko.
  • część górna – jest zbudowana ze skał krystalicznych. Lodowiec ukształtował tu aż siedem kotłów.

Dolina Kościeliska od dawna była eksploatowana przez okolicznych mieszkańców, ale nie tylko. Pierwszym skojarzeniem jest niewątpliwie wypas owiec. Pasterze urzędowali tu już w 1615r.  Do doliny przybywali również poszukiwacze skarbów i górnicy (wydobywano srebro, miedź, antymon i rudy żelaza).

W okolicy budki TPNu znajduje się Niżna Brama Kościeliska, czyli skały stanowiące niejako wejście do doliny. Niegdyś nazywano je Bramą Katanka na cześć działacza politycznego, społecznika i zasłużonego dla gór członka Towarzystwa Tatrzańskiego Kazimierza Katanka.

W Starych Kościeliskach znajdowała się huta miedzi przerobiona z czasem na hutę żelaza, kuźnia i chaty robotników. Pozostałości zabudowań są widoczne po dziś dzień.  Była tam także karczma, którą Jan Słowiński dzierżawił od Władysława Zamoyskiego i w której na ogół się działo. W 1858r. zamordowano barmankę!

Przez dolinę i Tomanową Przełęcz kupcy i przemytnicy wędrowali na Słowację. Fakt transportowania cennych dóbr wąską doliną  sprzyjał zbójom. O tym, że grasowali tutaj świadczą i wzmianki w źródłach i nazwy skał, np. Zbójnickie Okna,  Zbójnicki Stół czy Zbójnicka Turnia. Rozbójnicy jeszcze na początku XIXw. napadali na zarząd huty i okradali go. (Hutę z powodu nierentowności zamknięto w 1841r.) Zbójnicka jest tam jeszcze kapliczka. Choć taka nazwa do niej przylgnęła z harnasiami niewiele ma wspólnego. Kapliczkę ufundowali robotnicy pracujący w hucie. Dziś przed niewielką krytą gontem kapliczką bramę tworzą dwie rzeźbione w drewnie postaci. Czyje? Nie trudno zgadnąć! Z jednej strony mamy górnika z drugiej zbója. Po przeciwnej stronie drogi przygotowano stoliki i ławki dla turystów.

Od szlaku zielonego odbijają 2 inne:

– niebieski prowadzi na Polanę na Stołach (1h10′)

– czarny koło Lodowego Źródła do Jaskini Mroźnej (1h25′) Jaskinia Mroźna jest czynna od maja do końca października. Jest oświetlona i zwiedza się ją z przewodnikiem (około pół godziny). Bilet kosztuje 2/4zł. We wnętrzu jaskini temperatura wynosi koło 6 stopni. Poziom trudności 1/5.

Kościeliski Potok (fot. A. Olchawska).

Powyżej polany Stare Kościeliska znajduje się Pośrednia Brama Kościeliska zwana też Bramą Kraszewskiego na cześć pisarza, który w 1866r. gościł tutaj. Bramę tą tworzy wąwóz o długości około pół kilometra. Gdy przezeń wędrujemy po bokach bielą się wysokie niemal na 100m wapienie. Nad Potokiem Kościeliskim na skale Towarzystwo Tatrzańskie umieściło tablicę upamiętniającą twórczość Kraszewskiego. W skale po lewej stronie zobaczyć możemy figurkę św. Katarzyny. Ufundował ją leśniczy w ramach podzięki za przeżycie upadku z tej właśnie skały.

Za drewnianym pomostem widać Lodowe Źródło.  Jest ono  wywierzyskiem, czyli źródłem o dużym wypływie, którym wody podziemne wydostają się na powierzchnię.  Woda z Lodowego Źródła przez cały rok na temperaturę około 4stopni i cechuje sie dużą czystością.  Żyje w niej studniczek tatrzański :) Ten niewielki (6-16mm), białawy skorupiaczek występuje również w pobliskich jaskiniach. Możecie spróbować go wypatrzyć. W końcu nie często mozna zaobserwować zwierzę, które żyło już 25 milionów lat temu!

Studniczek Tatrzański (fotografia pochodzi ze strony http://www.unesco.eu.sk/dedicstvo/vystava/07panel/panel.html )

Studniczek Tatrzański (fotografia pochodzi ze strony http://www.unesco.eu.sk/dedicstvo/vystava/07panel/panel.html )

Idąc dalej po prawej stronie mamy Halę Stoły, po lewej Organy. Jeszcze wyżej na wysokości 1010-1100m znajduje się Polana Pisana. Niegdyś użytkowana była do wypasu owiec. W 1935r. Stanisław Pitoń z Kościeliska wybudował tu niewielki bufet. W czasie II Wojny Światowej szałas służył partyzantom i kurierom.  W styczniu 1954r. spalili go Niemcy, walczący z oddziałem kpt. Potiomkina. Po wojnie odbudowano go (choć w nieco innym miejscu) i znowu korzystać zeń mogli GOPRowcy i turyści. Po przejęciu tego schroniska przez Tatrzański Park Narodowy z powodu nieustannej potrzeby remontów postanowiono go rozebrać.  W 1987r. ekipa kręcąca polski  film sensacyjny pt. Trójkąt Bermudzki wystosowała prośbę o możliwość wysadzenia budynku! Pomysł był dość kontrowersyjny. Eksplozja mogła  zniszczyć część parku narodowego. Cóż… i tym razem zadecydowały względy finansowe ;( Schronisko wyleciało w powietrze  5 sierpnia.

Powyżej Polany Pisanej żółty szlak zatacza koło przez Wąwóz Kraków i Smoczą Jamę. Większość turystów rezygnuje z tego kółeczka myśląc, że to tylko bezsensowne dokładanie sobie drogi. Dobrze! Niech tak właśnie robią! Niech zostawią nam ten najładniejszy zakątek w całej dolinie :) Zaraz po przejściu niedługiego odcinka ścieżką trafiamy do niesamowicie urokliwego wąwozu. Wysokie ściany, które góralom kojarzyły się z kamieniczkami na wąskich, krakowskich ulicach. Skały te kryją w sobie wiele jaskiń, nyży, lejów a nawet mostów skalnych. Po około 100m dno wąwozu nieco się rozszerza. Oto stoimy na Rynku. Znowu czuję się jak w domu :) Rzut oka na kamienne ściany i pniemy się w górę po żelaznej drabince oraz łańcuchach, by przejść przez Smoczą Jamę. Jest to niewielki korytarz skalny. Mimo, że jest krótki i ubezpieczony łańcuchem do jego przejścia bardzo przydaje się latarka!

Dalsza cześć wąwozu objęta jest ścisłą ochroną i turyści nie mają tam wstępu.

Wąwóz Kraków (fot. A. Olchawska).

Zaraz za odbiciem szlaku żółtego znajduje się Wyżnia Brama Kościeliska nazywana także Bramą Raptawicką.

Powyżej Polany Pisanej szlak czerwony poprowadzi nas do jednej z najciekawszych tatrzańskich jaskiń udostępnionych turystom, do Jaskini Mylnej. Jeśli chcesz się tam udać weź ze sobą latarkę, kask i kumpla (co najmniej jednego). Przygotuj się, że będzie zimno. Przejście zdecydowanie nie należy do najłatwiejszych. Dobra, powiem wprost: jest trudno.  Gdzieniegdzie trzeba iść na czworakach, a nawet się czołgać (z plecakiem będzie jeszcze gorzej!). W innym miejscu należy skorzystać z łańcucha.  Jest mokro, ślisko i brudno. Część trasy może okazać się oblodzona.  W korytarzach bywa ciasno, nawet bardzo. Jeśli Twoja latarka nawali masz niemal pewność, że się zgubisz.  W tej sytuacji pomoc zaufanego kumpla jest nieoceniona! W 1945r w korytarzach Jaskini Mylnej zabłądził ksiądz Józef Szykowski. Jego zwłoki odnaleziono dopiero po 2 latach! W jaskini nie ma jakichś zapierających dech w piersiach form naciekowych. Co zatem przyciąga tu grotołazów? Około 45 minut przygody :)  Grota jest dość spora (1630m) i przedzieranie się przez labirynt korytarzy na pewno dostarczy Ci emocji.

Do wnętrza dobrze jest zabrać ze sobą plan:

Jaskinia Mylna (plan pochodzi ze strony http://www.sktj.pl/epimenides/tatry/maps/mylna.gif)

Jaskinia Mylna (plan pochodzi ze strony http://www.sktj.pl/epimenides/tatry/maps/mylna.gif).

W pobliżu znajdują się jeszcze 2 jaskinie: Raptawicka i Obłazkowa.

Jaskinia Raptawicka jest tym, co pierwsze przychodzi nam na myśl, gdy usłyszymy słowo „grota”.  Nie ma tu zawiłego labiryntu. Jest też trochę cieplej niż w Mylnej. Do pierwszej sali schodzi się po metalowej drabince (ok. 4m). Jeliś chcesz  wejść głębiej, musisz mieć latarkę i świadomość, że będzie brudno i ciasno. Bardzo ciasno!  Sprawa wygląda tak: pierwsza komora jest obszerna. Do drugiej też wejdziemy spokojnie. Później pojawia się wyzwanie: wąziutki korytarzyk. Niewielu się tam zapuszcza. Zresztą jak już komuś uda się przecisnąć przez rozkuty przełaz może się spodziewać szerszego, ale bardzo niskiego przejścia. W nagrodę może zobaczyć niewielką kapliczkę. Ponoć ufundował ją pewien dentysta z Zakopanego. Ów kawaler, któremu jakaś dziołcha złamała serce postanowił zakończyć swój żywot zamurowując się  w tej właśnie części jaskini. Kiedy rozgoryczony oczekiwał swego ostatniego tchnienia… zgłodniał i stwierdził, że z tym umieraniem to jeszcze poczeka, po czym wyszedł z jaskini :)

Jaskinia Raptawicka (plan pochodzi ze strony http://www.sktj.pl/epimenides/tatry/raptaw_p.html)

Jaskinia Raptawicka (plan pochodzi ze strony http://www.sktj.pl/epimenides/tatry/raptaw_p.html)

Jaskinia Obłazkowa zaczyna się obszernym otworem. Dalej zwężający się korytarz prowadzi nas do mniejszej sali i jeszcze mniejszego korytarza. Głębiej jest spora komora. W tej jaskini znów trzeba będzie się czołgać. Jest zimno i bywa mokro. Bez latarki nie ma mowy o eksploracji.

Jaskinia Obłazkowa (plan pochodzi ze strony http://www.sktj.pl/epimenides/tatry/oblaz_p.html).

Jaskinia Obłazkowa (plan pochodzi ze strony http://www.sktj.pl/epimenides/tatry/oblaz_p.html).

Wracamy na zielony szlak, gdzie po prawej stronie bieli się Zbójnicka Turnia w której zboczach znajduje się jaskinia w której, jeśli wierzyć legendom, zbóje ukryli całą masę skarbów!. Pewnie dlatego turyści nie mają tam wstępu ;/ Po lewej stronie zobaczymy żelazny Krzyż Wincentego Pola. Tak naprawdę Pol ustawił w tym miejscu drewniany krzyż z napisem „Nic nad Boga”, ale później Towarzystwo Tatrzańskie zmieniło go na żelazny. Krzyż osadzony jest w kwarcytowym kamieniu z młyna do mielenia rudy miedzi i srebra, który stał dawniej w okolicy Doliny Pyszniańskiej. Co skłoniło Pola do umieszczenia tu krzyża? Jeszcze w XIXw. znajdowała się tu mogiła zabitego przez zbójców młynarza króla Zygmunta Starego.

Idziemy dalej. Jeszcze tylko Hala Smytnia i docieramy do schroniska na Hali Ornak. Schronisko wybudowano w latach 1947-1948w stylu nowozakopiańskim. Nosi ono imię profesora Walerego Goetela, wykładowcy krakowskich uczelni zajmującego się badaniem geologii Tatr. Goetel był również współtwórcą parków narodowych, podróżnikiem, naczelnym redaktorem „Wierchów”.

Schronisko posiada 49 miejsc noclegowych (35-50zł/osobę). Turyści mogą również skorzystać z kuchni. Wrzątek wydawany jest bezpłatnie. Atmosfera jest ok, obsługa sympatyczna (panowie z rozrzewnieniem wspominają panią recepcjonistkę), jedzenie przeciętne.

Ze schroniska można ruszyć zielonym szlakiem przez Dolinę Tomanową i tam wbić na czerwony na Czerwone Wierchy. Inną opcją jest szlak żółty z odbiciem na zielony na Ornak i dalej na czerwony na Starorobociański Wierch, Kończysty Wierch, Jarząbczy Wierch i Wołowiec. Można też poświęcić 40 minut na dojście czarnym szlakiem do Smreczyńskiego Stawu. Niegdyś górale byli przekonani, że ów staw nie ma dna. Dziś wiemy, że osiąga głębokość  5,3m.  Tym co odróżnia go od pozostałych tatrzańskich jezior jest bogactwo występujących tu roślin i zwierząt.

Smreczynski Staw (fot. Michał Pająk).

One response to “Dolina Kościeliska

  1. Pingback: Ornak | wyprawownik·

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s