Pszczyna

Rano, choć temperatura nie przekracza 5 stopni, wsiadamy na motocykle i jazda :) Najpierw brzegiem Wisły w okolicy Tyńca. Szutry są przyjemne, widoczki też niczego sobie.

Tyniec (fot. A. Olchawska).

Już po chwili robi się ślisko więc przestajemy odczuwać chłód. Trawa mokra od rosy, koleiny i błoto – trzeba się ruszać :) Domi obuty w kosteczki daje radę. Nieraz odkręcam manetkę modląc się, żebym jednak nie wylądowała w błocie. Metoda (tym razem) okazuje się być skuteczna. Enlil nie ma kostek. Ślizga się dość konkretnie. W pewnym momencie przednie koło jego motka jedzie jedną koleiną, tylne sunie drugą. Wreszcie moto staje w poprzek drogi. Nie jest łatwo go wyciągnąć, ale jakoś się udaje. Jedziemy dalej. Już nieco ostrożniej, ale wciąż z dużą dozą frajdy :)

Jedziemy wałami,Na wałach Wisły (fot. A. Olchawska).wśród  pól,

psz4

urokliwych jeziorek,

Na tle jeziorka (fot. A. Olchawska).

a kawałek złocistą, leśną dróżką.

Na leśnej dróżce (fot. A. Olchawska).

Światło jest przyjemne. Robimy zdjęcia.

fot. A. Olchawska

Całkiem sporo zdjęć :)Honda nx 250  (fot. A. Olchawska).

Część trasy pokonujemy asfaltem. Jakby nie patrzeć, główną atrakcją wypadu ma być obiad w restauracji.

Gdy docieramy na miejsce nie wyglądamy zbyt spektakularnie. Z pewną dozą nieśmiałości wchodzimy do Wieży Wodnej.

butyWieżę wzniesiono pod koniec lat dwudziestych XXw. pod kierunkiem Jana Grycza. Początkowo służyła utrzymaniu stałego ciśnienia w pszczyńskich wodociągach oraz mieściła miejską łaźnię. Z czasem swoje miejsce znalazł tam zakład fryzjerski, kosmetyczny, a nawet rozgłośnia radiowa. Obecnie jest tu restauracja, która łączy czasy rewolucji przemysłowej z fantastyką naukową.

Już po przekroczeniu progu windy czuć steampunk’owe klimaty. Wystrój restauracji i pubu, który znajduje się piętro niżej, naprawdę robią wrażenie. Wyraźnie widać  niesamowitą dbałość o detale i pasję z jaką to miejsce zostało stworzone. Można by rzec, że jest dopracowane do ostatniej śrubki.

Wieża Wodna w Pszczynie (fot. A. Olchawska).

Zasiadamy zatem na „fotelu dentystycznym z XIXw.”, wewnątrz stolika kręcą się trybiki, salę oświetlają stylizowane lampy. Jakby tego było mało, restauracja znajduje się na  ostatnim piętrze najwyższego budynku w okolicy. Chyba nie muszę mówić, że fajnie patrzy się na miasto.

Wieża Wodna w Pszczynie (fot. A. Olchawska).

Obsługa zdaje się nie dostrzegać naszych ubłoconych ciuchów. Miło z ich strony :) Składamy zamówienie. Czas oczekiwania mają nam umilić słone paluchy z sosem. Na początku ich długa, rachityczna forma budzi uśmiechy, ale jak tylko próbujemy… eh, pyszne. Danie główne, cóż, majstersztyk. Takie molekularne czary mary.  Gdy tylko skończyliśmy pałaszować, podchodzi kelnerka i informuje, że kucharze przepraszają, że tak długo musieliśmy czekać. (Długo? Założyliśmy, że przygotowanie dobrego jedzenia jest czasochłonne i pośpiechu nie znosi.) W ramach przeprosin otrzymujemy po serbecie jabłkowym zmrożonym azotem. Deser rozpływa się w ustach, a przy tym jest niesamowicie podany.

Wieża Wodna w Pszczynie (fot. A. Olchawska). Dobra, wiem, że to wygląda jak reklama, ale ja, która od kuchni trzymam się z daleka jestem pod ogromnym wrażeniem. Nigdy nie jadłam nic lepszego. No może poza pierogami ruskimi przygotowanymi przez babcię :)

Posileni ruszamy odkrywać inne uroki Pszczyny.

Najważniejszym zabytkiem jest bez wątpienia pałac. Jego historia sięga XI w., gdy książęta piastowscy wznieśli tam warownię. Wybór miejsca nie był przypadkowy. Biegł tamtędy ważny szlak handlowy łączący Ruś z Morawami.  Okoliczne lasy obfitujące w zwierzynę sprawiły, że budowla pełniła też rolę zamku myśliwskiego.

W XV w. Jan II Żelazny podarował Pszczynę swojej żonie, Helenie, córce księcia Litwy Korybuta Dymitra. Księżna raciborska postanowiła zamienić niewielki zameczek na murowaną twierdzę. Kazała wznieść 2 równoległe budynki połączone murami, 2 wieże i otoczyła fortyfikacje wałami ziemnymi i fosą nad którą przebiegał zwodzony most. Gotyckie piwnice z tamtych czasów zachowały się po dziś dzień.

Zamek przechodził z rąk do rąk, aż w 1548r. stał się własnością Promnitzów. Ci przekształcili go w typową renesansową rezydencję reprezentacyjną.  Trzykondygnacyjna budowla z krużgankami od strony dziedzińca musiała robić wrażenie.

W 1679r. pożar strawił część pałacu. W czasie odbudowy rezydencję wzbogacono o arkadową galerię.

Barok mieszał ludziom w głowach i kazał przebudowywać co się dało. W Pszczynie pracami kierował Christian Jähne. Znowu pożar nie pozwolił ukończyć dzieła. Pałac ponownie odbudowano nadając mu formę dwukondygnacyjnej budowli o 3 skrzydłach ułożonych w kształt podkowy. Całość przykrywał mansardowy dach.

Następnie rezydencja stała się własnością rodziny Hochberg von PlessHans Henryk XI był Wielkim Łowczym cesarskim. Do jego włości często przyjeżdżali pruscy królowie i inni możni. To wymagało odpowiedniego zaplecza.  Hans Henryk zapewnił je tworząc piękny kompleks ogrodowo krajobrazowy. Przebudowy doglądał Hippolyte Alexandre Destailleur. Zmienił on dach nadając budowli bardziej przysadzistą formę. Dobudował westybul z klatką schodową wzorowaną na wersalskiej. Unowocześnione wnętrza miały podkreślać potęgę swego właściciela. Jest zresztą faktem, że okres rządów Hansa Henryka był czasem największego rozkwitu Pszczyny.

 

Pałac w Pszczynie (fot. A. Olchawska).

Hans Henryk XV ożenił się z angielką Marią Teresą Oliwą Cornwallis-West, nazywaną pieszczotliwie Daisy. Uchodziła ona za jedną z najpiękniejszych kobiet swoich czasów. Czy to prawda? Możecie ocenić przysiadając się do niej na ławeczce na pszczyńskim rynku. W wystroju wnętrz widać kobiecą rękę Stokrotki. Pełnej przepychu budowli dodała lekkości i komfortu.

W czasie wojny w Pszczynie toczyły się walki. W 1945r. na zamku Armia Czerwona zorganizowała szpital. Mimo to wyposażenie pałacu zostało praktycznie nienaruszone.

 

Pałac w Pszczynie (fot. A. Olchawska).

Obecnie w pałacu znajduje się muzeum. Dzięki temu możemy zwiedzić piękne wnętrza, zbrojownię i wystawy czasowe.

Bilet wstępu kosztuje  14,50zł/8,50zł – apartamenty, 5zł/3zł – zbrojownia.  Godziny zwiedzania najlepiej sprwadzić na stronie Muzeum Zamkowego w Pszczynie.

Jeśli nie macie teraz możliwości wybrać się do zamku, możecie go zwiedzić wirtualnie wchodząc na stronę http://www.zamek-pszczyna.pl/?q=node/78

pałac w Pszczynie (fot. A. Olchawska).

Brama Wybrańców znajduje się w miejscu, gdzie wcześniej był most zwodzony.  Zbudował ją Consilio Milius na zlecenie Baltazara von Promnitza. W bramie znajdował się posterunek straży złożonej z żołnierzy wybranych przez właściciela rezydencji.  Umieszczono na niej napis: „OMNIPOTENS COELI, TERRAE PELAGIQVE CREATOR EXCVBIIS POSTES FVLCIAT HOSCE SVIS” (Wszechmocny Stwórca nieba, ziemi i morza niech  strzeże wartą swą tej bramy).  Wielbiciele zagadek dostrzegli tu zapewne chronostych, czyli popularną w baroku łamigłówkę, która pozwala ukryć w tekście datę powstania budowli.

Potrzebujesz podpowiedzi? Rzymskie litery odpowiadały liczbom (tyle każdy pamięta z matmy!): I – 1, V – 5, L- 50, C-100, M-1000. Teraz pozostaje je zsumować :)Brama Wybrańców - Pszczyna (fot. A. Olchawska).

Warto też przespacerować się rynkiem i pięknym, zabytkowym parkiem.

Park w Pszczynie (fot. A. Olchawska).

Nawet tam znajdziemy tajemnicze mechanizmy.W Pszczyńskim Parku (fot. A. Olchawska).

Co jeszcze warto wiedzieć o Pszczynie?

  • Nazwa Pszczyna pochodzi prawdopodobnie od słowiańskiej Plszczyny, czyli okolicy bagnistej.
  • Pierwsza wzmianka o Pszczynie pochodzi z początków XIIw. życie toczyło się tam już wcześniej.
  • Miasto było wielokrotnie oblegane, a jego okolice pustoszone. Zawsze jednak podnosił się  z ruiny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s