Świdnica

Historia miasta:

  • W pierwszym tysiącleciu przed naszą erą na terenie dzisiejszej Świdnicy znajdowała się łużycka osada. (Z tego okresu pochodzi rozległe cmentarzysko.)
  • Następnie ziemie wykorzystywało plemię Ślężan.
  • Koło 990r. teren Świdnicy zaczął podlegać księciu Polan, Mieszkowi I.
  • Przed rokiem 1267 Świdnica otrzymała prawa miejskie, a następnie liczne przywileje.
  • W latach 1242-1290 miasto było stolicą suwerennego księstwa kierowanego przez książęta z dynastii Piastów.
  • Od 1392r. Świdnica znajdowała się w granicach Czech.
  •  Do najazdu armii Królestwa Pruskiego miastem władali Habsburgowie.
  • W XIX w. Świdnica została ogłoszona miastem otwartym. Prężnie rozwijały się  różne gałęzie przemysłu, co sprzyjało szybkiej rozbudowie.
  • Po II Wojnie Światowej miasto choć należało do Polski, było zajęte przez Armię Czerwoną. (Do 1990r. stacjonowało tu dowództwo Północnej Grupy Wojsk armii Federacji.)

Co warto zobaczyć w Świdnicy?

  • Katedrę świętych Stanisława i Wacława.

Jest to bazylika pochodząca z XIV w. Zbudowano ją w miejscu mniejszej, drewnianej świątyni. W XIV i XV w. kościół rozbudowywano. Wtedy też wzniesiono wieżę, która do dziś jest najwyższą wieżą Śląska (103m) .

Gotycki wystrój w dużej mierze został zniszczony przez pożar w 1532r. Ocalał np. poliptyk ze sceną zaśnięcia Maryi i pieta.  Większość widocznych dziś elementów wystroju wnętrza jest barokowa.

Trzeba przyznać, że katedra robi naprawdę duże wrażenie, wręcz przytłacza swym ogromem.

Historia z pożarem jest dość niestandardowa więc pozwolę sobie pokrótce ją tu przytoczyć. Otóż na katedralnej wieży znajdowało się pewne działko. Wójt świdnicki, Franz Glogisch z niejasnych dziś powodów postanowił z niego wystrzelić. Nie pomyślał jednak, że szmaty znajdujące się w lufie zapalą się i spadną na dach świątyni. Straty były ogromne. Zawaliło się sklepienie nawy głównej, spłonęły ołtarze, dzwony i zegary.  Mieszkańcy miasta byli wściekli. Wójt ratował się ucieczką do Nysy. Nie zdało się to jednak na wiele, gdyż świdniczanie dopadli go tam i zatłukli. Zniszczoną część fasady i sklepienie odbudowali już 3 lata później.

 

Portal katedry św. Stanisława i św. Wacława w Świdnicy (fot. A. Olchawska).

  • Kościół Pokoju

Na mocy pokoju westfalskiego cesarz Ferdynand III musiał pozwolić śląskim luteranom na wzniesienie świątyń. Postawił jednak kilka warunków. Kościoły musiały:

– być wykonane z nietrwałych materiałów (drewno, słoma, glina),

– mieć odmienny kształt od świątyń chrześcijańskich

– być pozbawione wież i dzwonnic,

– być wzniesione na koszt protestantów i to poza obrębem murów miejskich

– być zbudowane w ciągu jednego roku.

Tak powstały 3 kościoły pokoju: w Świdnicy, w Jaworze i w Głowgowie. Ten ostatni niestety spłonął. Dwa pozostałe są największymi drewnianymi świątyniami w Europie! Kościół w Świdnicy został wpisany na listę UNESCO.

Kościół Pokoju w Świdnicy (fot. A. Olchawska).

Z zewnątrz budynek faktycznie nie przypomina znanych nam kościołów. Jego forma dość mocno kontrastuje z wystrojem wnętrza. Gdy z Hali Chrztów przechodzimy do bazyliki nogi się nam uginają. Jest przepięknie! Szczególną uwagę zwracają malowidła na stropach, bogato zdobiona ambona (z klepsydrą do odmierzania czasu kazania) i organy. Ołtarz obecnie jest w renowacji ( za rok będzie już można go oglądać).

Nie będę się specjalnie rozpisywać bo sympatyczny pan u którego kupuje się bilety wstępu (5/10zł) od razu na wejściu wręcza skoroszyty ze szczegółowymi opisami.

Świątynię można zwiedzać od poniedziałku do soboty w godz. 9.00-18.00 oraz w niedzielę w godz. 11.30-18.00.

Gorąco polecam!

Kościół Pokoju w Świdnicy (fot. A. Olchawska).

  • świdnicki Rynek.

Rynek sam w sobie nie jest szczególny. Warto  jednak przysiąść się do Marii Cunitz i wraz z nią popatrzeć w niebo.

Maria Cunitz (Cunitia, Kunic, Kunicka) była taką naszą  ślaską Hypatią.  Żyła w XVII w. Urodziła się w Wołowie, ale większą część życia spędziła w Świdnicy.  Otrzymała doskonałe wykształcenie i miała rozległe zainteresowania. Posługiwała się siedmioma językami, potrafiła grać na instrumentach i malować.  Z upodobaniem oddawała się też nauce.

Jej pierwszy mąż, prawnik Dawid Gertsmann zmarł w czasie zarazy.

Wraz ze swym  drugim mężem, lekarzem Eliaszem Krätschmair’em (później za naukowa osiągnięcia otrzymał tytuł szlachecki von Löwen), zajmowała się astronomią. Razem nocą na dachu swego domu „Pod Złotym Chłopkiem” prowadzili obserwację nieba. Korespondowali z Heweliuszem i  Bouillaudem.

Maria nie była zwyczajną kobietą. Po zamążpójściu nie zmieniła nazwiska, gdyż była już znaną uczoną. Ówcześnie  jej podejście do życia bardzo mocno odbiegało od standardu. Owszem, dbała o rodzinę, ale większość czasu poświęcała naucę. Jej mąż, również pasjonat, bardzo ją w tym popierał :)

W 1650r. własnym sumptem Maria Cunitz wydała dzieło Urania Propitia, które to rozsławiło ją w całej Europie. Wstęp oczywiście napisał Krätschmair.

Astronomkę przez wzgląd na jej wspaniałe osiągnięcia nazywano  Śląską Pallas. Szkoda, że obecnie tak niewiele mówi się o tej niezwykłej kobiecie!

Ławeczka Marii Kunitz w Świdnicy (fot. A. Olchawska).

Co jeszcze warto wiedzieć o Świdnicy?

Świdnickie piwo przez kilkaset lat było najlepszym w Polsce! Pijano je w niemal całej Europie. Zacznijmy jednak od początku. Świdnica otrzymała prawo warzenia piwa prawdopodobnie w 1244r. Już w roku kolejnym  Peter Block z Norymbergi otwiera przy miejskim rynku pierwszy browar. W 1278r. świdniccy piwowarzy otrzymują prawo wywozu złocistego trunku i handlu nim poza granicami miasta. Interes kwitnie. Piwo faktycznie musiało być dobre bo coraz to nowi władcy zwalniali świdnickich handlarzy z opłat celnych bądź przyznawali im znaczne ulgi. Oczywiście byli i tacy panujący, którzy zakazywali importu tegoż trunku w obawie przed zahamowaniem rodzimej produkcji.

Piwo transportowano na naprawdę znaczne odległości. Trzeba wziąć pod uwagę, że wykorzystywanie transportu konnego nie ułatwiało sprawy, a jednak było warto. Jest  to oczywistym dowodem na jakość świdnickiego piwa. Eksportowano je między innymi do Kijowa,  Mediolanu i  Heidelbergu. Podobno można je było kupić nawet w Irlandii. W Polsce sprzedaż prowadzono np. w krakowskim ratuszu i w Toruniu.

Prawo produkcji piwa miały wszystkie domy znajdujące się na terenie Świdnicy. W XV w. było ich 285. Produkowały  do 53 tys. hl. piwa! W XVI w. maksymalnie udało się otrzymać 71 tys. hektolitrów piwa!  (Trzeba jednak pamiętać, że przeciętna roczna produkcja wynosiła średnio połowę tej wartości.)

Warzyć można było 2-10 razy w roku.

Właściciele browarów zrzeszali się w cechu. Cech posiadał status, który miedzy innymi określał, jak dużo piwa można otrzymać z określonej ilości surowca. Jakość kontrolowali wyznaczeni przez radę miejską miernicy. Jeśli ktoś nie przestrzegał zasad, zabraniano mu produkcji na pół roku. Gdy sytuacja się powtarzała browarnika-oszusta wypędzano z miasta :)

Istniał też cech karczmarzy, którzy bogacili się w oparciu o lokalny złocisty napój do tego stopnia, że pod względem majętności stali niewiele niżej niż najpoważniejsi handlarze. Oczywiście dbano, aby karczmarze nie rozcieńczali piwa wodą i systematycznie ich kontrolowano.

W latach 1313 i 1369 doszło do ogromnych pożarów, które strawiły niemal całe miasto. Rada miejska podjęła uchwałę, że prawo warzenia będą mieli tylko ci jego mieszkańcy, którzy wzniosą domy murowane. Mimo to wciąż powstawały zabudowania drewniane, a w Świdnicy niemal codziennie dochodziło do pożarów.

Wojna trzydziestoletnia oraz towarzyszące jej epidemie doprowadziły do niemal całkowitego zniszczenia grodu.

Do wyrobu piwa wykorzystywano lokalnego jęczmień dobrej jakości oraz importowanego chmielu. Piwo z pszenicy uwarzono w Świdnicy pierwszy raz dopiero w 1557r. Sprzedające je karczmy oznaczano przez wywieszanie na nich czerwonej deski.

Początkowo istniały dwa rodzaje piwa:

– dobre piwo – z pierwszego waru – ciemne i mocne

– piwo stołowe – z drugiego waru – jasne i słabsze.

Z czasem asortyment był coraz bardziej urozmaicony.

W XVI i XVII w.  jakość trunku drastycznie spadła.  Kontroli było niewiele, za to całe mnóstwo oszustów. Świdnickie piwo ustąpiło wrocławskiemu, strzegomskiemu i lubańskiemu. Co prawda w XVIII w. podjęto próbę ratowania świdnickich browarów, ale XIX w. przyniósł kolejną zapaść. Rewolucja przemysłowa przyniosła zupełną zmianę technologii produkcji. Dramatyczna sytuacja jaka zapanowała w czasie I Wojny Światowej w zasadzie położyła kres świdnickiemu browarnictwu.

(Piwoszom fascynatom polecam niezwykle szczegółowy artykuł poświęcony świdnickiemu browarnictwu zamieszczony na http://www.browar.biz/forum/archive/index.php/t-1310.html  oraz wpis o Lwówku Śląskim na niniejszym blogu: https://wyprawownik.wordpress.com/2014/05/17/lwowek-slaski/ )

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s